Sie befinden sich hier

Inhalt

Browar w Olsztynie

Początki powojennego browaru mieszczącego się przy ulicy Wojska Polskiego wiążą się z rozpoczęciem działalności browaru „Waldschlössen Brauerei”, czyli rokiem 1879. Browar ten działał prężnie do czasu wybuchu II wojny światowej, jako element regionalnego imperium piwowarskiego rodziny Daumów.

Walki toczące się w Olsztynie nie oszczędziły browaru. Ziszczenia jakim uległ wiosną 1945 pozwoliły by po wojnie uruchomiono tu jedynie rozlewnię piwa. Wobec aktywności władz lokalnych i przy akceptacji rządowej szybko podjęto decyzję o odbudowie olsztyńskiego browaru. Prace trwały kilka lat, a browar został oddany do użytku w roku 1963. Odbudowany zakład został przekazany w użytkowanie Zakładom Piwowarsko-Słodowniczym w Olsztynie. Było to duże przedsiębiorstwo branży piwowarskiej skupiające w swym ręku browary w Biskupcu, Szczytnie, Kętrzynie i Braniewie.

Browar w Olsztynie był wyróżniał się tym, że posiadał własne technologiczne ujęcie wody i osiągnął zdolność produkcyjną na poziomie 32 tys. hl piwa rocznie. W roku 1986 browar olsztyński zmienił charakterystyczne małe butelki (pojemności 0,3 l zwane granatem, nabojem lub gruszeczką) rozpoczynając rozlewanie piwa do półlitrowych butelek typu Euro. Pierwszym piwem rozlewanym do nowych naczyń było „Piwo Jasne Pełne” o zawartości ekstraktu 13,5 Blg. Świadczyło to o nowoczesnym podejściu zakładu chcącego wprowadzić „europejskie” standardy produkcji. W tym samym roku doszło do nagłaśnianej w mediach dyskusji na temat jakości produktów browaru. Technolodzy bronili się twierdząc, że olsztyńska w piwie jest tylko woda, zaś pozostałe produkty są sprowadzane (słód sprowadzany jest z Sierpca, chmiel z Lublina, a drożdże z Warszawy) i browar nie ma wpływu na ich jakość i kontrolę. Mimo tej dyskusji piwo z Olsztyna było dobrze oceniane i mieściło się w pierwszej dziesiątce produkowanych przez 24 firmy browarnicze działające w tym okresie w Polsce.

Atutem piwa olsztyńskiego były koszty. Oszczędzano np. na etykietach: produkowane w Polsce etykiety do piw z Olsztyna kosztowały 0,5-1 zł, a np. do piw warzonych w gdańskich zakładach Heweliusza etykieta wyceniana była na 10 zł. Największym mankamentem olsztyńskiego zakładu był brak dostatecznej i nowoczesnej kontroli jakości produkowanego piwa. Jedyna kontrola polegała na ustawieniu pracownic, które obserwowały schodzące z butelkowni piwo eliminując te nie spełniające norm. Jak na ósmą dekadę XX wieku był to dozór niewystarczający. Najbardziej znane marki piwa olsztyńskiego to: „Żagiel”, „Warmiak” i „Dukat”.

W ten sposób olsztyński browar doczekał przemian ustrojowych w Polsce. Dnia 1 października 1991 roku Olsztyńskie Zakłady Piwowarskie zamknięto. Przekształcono je w jednoosobową spółkę skarbu państwa Browary Warmińsko-Mazurskie. Wartość firmy oszacowano na kwotę 40 mld zł, zaś 20% udziałów, po preferencyjnych cenach, mieli uzyskać pracownicy. Prywatyzacja miała pociągnąć za sobą znaczne zmiany w prowadzeniu firmy. Browary Warmińsko-Mazurskie miały, w oparciu o tradycyjne receptury, wejść w świat nowoczesnych technologii i nowoczesnej konkurencji. Zakładano unowocześnienie produkcji, zmianę wizerunku i znaków olsztyńskiego piwa. Zapowiadano też ekspansje na nowe rynki zbytu. Pierwszym celem ekspansji nowych Browarów Warmińsko-Mazurskich był: „Hongkong Europy, czyli obwód kaliningradzki” – jak napisał „Dziennik Pojezierza”.

Utworzenie jednoosobowej spółki skarbu państwa „Browary Warmińsko-Mazurskie” nie było celem samym w sobie, ale przepustką do prywatyzacji zakładu. Ministerstwo Przekształceń Własnościowych, 12 sierpnia 1992 roku, sprzedało 53% udziałów w spółce Józefowi Adelsonowi. Transakcja opiewała na kwotę 9,815 mld zł. Resztę udziałów w BWM posiadali: Polski Bank Rozwoju (27% udziałów) oraz załoga browarów (mogący nabyć udziały w cenach preferencyjnych). W ten sposób Browary Warmińsko-Mazurskie stały się czwartą w Polsce sprywatyzowaną spółką piwowarską (po browarów w Żywcu, Okocimiu i Koszalinie).

W tym czasie spółka BWM warzyła 200 tys. hl piwa rocznie oraz produkowała słód na własne potrzeby. Firma zatrudniała 240 pracowników. Prywatyzacja oznaczała również inwestycje z zakładach. Umowa sprzedaży zakładów uzupełniona była bowiem o klauzulę zobowiązująca kupującego do doinwestowaniu zakładów kwotą 10 mln marek niemieckich. Inwestycje miały objąć zakup nowych technologii oraz zwiększenie mocy produkcyjnych. Dużą nowinką, jak na początek lat dziewięćdziesiątych było to, że olsztyński browar posiadał urządzenia do pasteryzowania piwa w butelkach. Zamontowano nową linię do rozlewania piwa w butelki, która była w stanie rozlać 28 tysięcy butelek na godzinę. W zakładzie podpisano układ zbiorowy z załogą – inwestorzy zobowiązywali się do zachowania stanu zatrudnienia przez dwa lata. W roku 1994 kupnem browaru zainteresowani byli Anglicy. Jednak główny udziałowiec firmy Józef Adelson nie sprzedał go, a nawet za 41 mld nabył złotych browar w Szczecinie.

Rok 1995 przyniósł zmiany w organizacji browarów. Trzy browary należące do BWM o łącznych siłach produkcyjnych rzędu 250 tys. hl piwa rocznie warzyły o 100 tys. hl piwa mniej. Częściowym wytłumaczeniem był montaż nowego pasteryzatora w Olsztynie i zatrzymanie produkcji na 50 dni. Główną przyczyną załamania sprzedaży było przejmowanie rynku przez piwo elbląskie - warzone pod znakiem EB. Zaostrzenie konkurencji spowodowało, że w 1994 roku BWM wydały 2 mld złotych na akcje promocyjne, zaś obroty spółki wyniosły przeszło dwieście miliardów złotych. Sam zysk browarów to 8,5 mld zaś rentowność była bliska 5%. Całość dochodów zakładów były przeznaczone na dalszy rozwój. Browary zaciągnęły dodatkowo kredyt w wysokości 4 mln marek. Za pozyskane pieniądze zainstalowano nową warzelnię w zakładzie w Szczytnie, browar w Biskupcu wyremontował fermentownie. Kwota ta przeznaczona została także na pionierski projekt rozlewania piwa do KEG-ów. Były to duże inwestycje; dużych nakładów wymagała zwłaszcza linia do KEG-ów, gdyż nie tylko browar, ale każdy z potencjalnych odbiorców piwa był zobowiązany do posiadania urządzeń do nalewania. Za wszystko płacił browar, który za kaucją udostępniał nowoczesne nalewaki.

Lata dziewięćdziesiąte to także proces systematycznej centralizacji BWM. Polegała ona na skupianiu w jednym miejscu administracji, ale także na ujednoliceniu nazewnictwa i symboliki zakładu. Wówczas to zaczęto stosować nazwę „Jurand”, która miała ujednolicić całe nazewnictwo firmy. Do tej pory trzy należące do firmy browary warzyły piwa pod różnym nazwami i zróżnicowanej jakości. Za prezesury Tadeusza Rzemieniuka postanowiono, że wszystkie piwa złączy nazwa „Jurand”, a produkty będą zbliżone jakościowo. Tej polityce firmy pomógł zakup nowego urządzenia do rozlewania piwa do butelek i ich etykietowania. Zaprojektowano także wspólny znak towarowy. Butelki wyposażono w kontretykietę i promowano pod hasłem: „Zasługujesz na to!” Za nowymi pomysłami w dziedzinie marketingu poszły sukcesy jakościowe. Na Krajowej Degustacji Piwa w Tychach „Jurand Specjal” zajął drugie miejsce pokonując 21 konkurentów. Produkcja piwa w zakładzie szacowana była na 200 tys. butelek rocznie (140 tys. Olsztyn, 60 tys. Szczytno); browar w Biskupcu warzył 400 beczek dziennie.

Główną siłą browarów „Jurand” były tradycyjne metody warzenia piwa. Dzięki tradycyjnej metodzie warzenia w kadziach otwartych zachowano pełen bukiet piwa. Największym problemem było to, że dla zachowania walorów smakowych produktów nie pasteryzowano tak mocno jak w wielkich zakładach. Przekładało się to na skrócony czas przechowywania i zmianę smaku piw długo przechowywanych w magazynach. W roku 1995 Browar Jurand wprowadził do produkcji ciemne, mocne piwo „Koźlak” o zwiększonej zawartości alkoholu. W tym samym roku na Chmielakach Krasnostawskich Piwo „Dukat” zajęło 7, a „Żagiel” 13 miejsce. Były to wyniki dobre zważywszy, że w konkurencji stanęło około 80 piw.

Silnie odczuły Browary Warmińsko-Mazurskie konkurencję z EB. Browar elbląski był bardzo aktywny rynkowo. Bardzo silnie zainwestował w promowanie mody na picie piwa, jako sponsor brał czynny udział w różnych imprezach, a poza tym promował i otwierał liczne puby. Nowoczesne metody marketingowe przyniesione przez Australijczyków odbiły się na wynikach „Juranda”. Produkcja browaru systematycznie spadała wynosząc w 1992 – 150 tys. hl, 1993 – 150 tys. hl, a w 1994 już tylko 90 tys. hl, w czasie gdy moce produkcyjne wynosiły 250 tys. hl. Kłopoty lokalnych producentów i silna pozycja EB (90% rynku) były spowodowane także tym, że browar elbląski korzystał z trzyletniego zwolnienia z podatków dzięki rejestracji jako spółka Joint-veinture. Słabe wyniki „Juranda” zmusiły włodarzy zakładu do powzięcie planu naprawczego. Postanowiono dofinansować browar kwotą 10 mln marek niemieckich oraz promować się wizualnie wprowadzając nową złotą etykietę.

W roku 1996 Jurand produkował 8 gatunków piwa: 3 w browarze olsztyńskim: „Jurand Light”, „Premium” i „Specjal”; 3 w Szczytnie („Jurand Export”, „Pils” i „Koźlak”), oraz dwa gatunki piwa biskupieckiego w kegach. Browary Jurand dostosowując się powoli do prawideł rynku zaczął odzyskiwać rynek wobec przeważającej roli EB.

Rok 1996 zapowiadał się katastrofalnie. Szacunki po pierwszym kwartale pozwalały oceniać roczną produkcję na poziomie 68 tys. hl .piwa. Spełnienie się tych prognoz oznaczałoby potrzebę zamknięcia firmy. Wówczas sprowadził się do Olsztyna właściciel firmy Józef Adelson, który postanowił samodzielnie kierować browarami. Początkiem akcji naprawczej miała być nowa strategia sprzedaży, bo do tej pory poza produkcją ograniczano się do zbywania piwa stałym nabywcom. Był to okres, gdy Browary Jurand tworzył holding z Centralną Piwnicą Win Importowanych i Browarem Szczecin. Dwie interesujące nas firmy holdingu, więc browary w Szczecinie i Jurand wymagały w tym czasie modernizacji oraz wzmocnienia pozycji rynkowej przez zdobycie nowych rynków zbytu i działania marketingowe. Browary w Szczecinie Olsztynie, Szczytnie i Biskupcu przyniosły 11 mld złotych strat. 7 listopada 1996 roku udziałowcy podjęli decyzję o podniesieniu kapitału zakładowego o 2,4 mln zł. Pieniądze mieli wnieść najwięksi udziałowcy. Miało się to wiązać ze zmianą spółki w publiczną i wprowadzenie jej na Giełdę Papierów Wartościowych. Emisja akcji miała być drogą do pozyskania nowych środków inwestycyjnych. Długi browaru spłacono przez podwyższenie kapitału zakładowego i zaciągnięcia 3 mln zł kredytu na doinwestowanie firmy. Drogą do wydźwignięcia firmy z kłopotów miały być inwestycje marketingowe (reklama, nalewaki i serwis). Inwestycje miały objąć także browar w Szczytnie, który miał zostać wyposażony w nową linię rozlewniczą butelek o wydajności 30 tys. butelek na godzinę. W planach była także nowa warzelnia w browarze olsztyńskim. Najszersze plany objęły całkowitą wymianę technologiczną urządzeń do produkcji piwa. Starania te doprowadziły do poprawy kondycji firmy. Wyniki oceniane na podstawie danych sprzedaży wskazywały wyjście na prostą (w listopadzie utrzymano poziom sprzedaży na poziomie majowym i czerwcowym, czyli na tzw. piwnej górce).

Mimo skuteczności programu naprawczego sytuacja browaru nie poprawiała się tak szybko, jak zakładał plan. Jedynym wyjściem było odsprzedanie udziałów głównego udziałowca Józefa Adelsona dla niemieckiej spółki „Drinks and Food Polska” (którego głównym udziałowcem był Adelson). Zabieg ten miał umożliwić dostęp „Juranda” do linii kredytowych w niemieckich bankach. Planem było kolejne dofinansowanie firmy kwotą 20 mln zł oraz zawiązanie nowych wielkich linii dystrybucyjnych. W ten sposób „Jurand” reagował na aktualny rynek piwa w Polsce. Rynek w 50% dzieliły między siebie: EB, Tychy, Żywiec, Okocim i Lech. Analizy rynku zakładały, że do końca 2005 roku rynek zredukuje się do 7 zakładów i wszystkie będą kontrolowane przez kapitał zagraniczny. Szacowano, że pozostałe browary albo znikną, albo ich udziały w rynku będą promilowe i znaczące tylko na lokalnym rynku.

Nowa jakość rynkowa oznaczała także nową jakość w obecności na rynku. W roku 1998 piwa z browarów „Jurand” zyskały nagrody na konkursie piw polskich. Nagrodzone zostały „Jurand Specjal”, „Jurand Pils” oraz „Mazurskie Super” (zajęły odpowiednio: pierwsze, trzecie i czwarte miejsce). Zgromadzone nagrody świadczyły niezbicie, że produkty browaru były dobrej jakości, zaś kłopoty miały podłoże finansowe i marketingowe, czyli pozamerytoryczne.

Wiek XXI rozpoczął się w Browarach Jurand z rozmachem. W roku 2002 inwestycje w browar kształtowały się na poziomie 20 mln zł i miały objąć przede wszystkim nową linię produkcyjną. Inwestycja miała zapewnić wzrost produkcji browaru olsztyńskiego ze 110 tys. do 200 tys. hl piwa rocznie (wówczas działał już tylko browar w Olsztynie). W roku tym Jurand zanotował wzrost produkcji o 13,5% (był to trzeci wynik wzrostu liczonego w procentach w branży). W roku 2002 nastąpiła kolejna zmiana opakowań piw produkowanych przez Juranda. Poza butelkami uruchomiono linie do produkcji piwa w puszkach (oznaczało to rezygnację z puszkowania piwa w rozlewni w Łodzi). Browar zatrudniał wtedy 150 osób, inwestycje wynosiły 25 mln. Kontrolę nad browarem sprawowała firma „Drink & Foods”.

Zmiana wizerunku firmy wiązała się z wymianą miliona butelek dostosowanych do nowych potrzeb linii produkcyjnej oraz wymogów rynku. Koszty tej inwestycji wyniosły ok. 1,5 mln złotych. Proces polegał na wymianie butelek, ich etykiet i skrzyneki z logo browaru. Wprowadzono też nowe - zachodnie - technologie do produkcji. Nawiązano współpracę z Instytutem Naukowym Browarnictwa (VLB) przy Politechnice Berlińskiej. Badaniami objęto trzy piwa z Juranda: „Premium”, „Pils” i „Mocne”. W badane piwa otrzymały notę 4,5 (skali od 1-5), co oznaczał, że piwa te mogły ubiegać się najwyższy znak jakości w Niemczech (oceną dopuszczającą było 3.5). Rozwojowi firmy sprzyjały też upalne lata 2001 i 2002, które wywindowało sprzedaż na rekordowe poziomy. W obliczu koncentracji rynku średnie browary – jak Jurand – musiały zachęcać kontrahentów przez nowe produkty ich wysoką jakość i szybką reakcję na potrzeby rynku. Do tego trendu dołączył się też Jurand kreując wizerunek browaru lokalnego o bogatych tradycjach i warzącego specjalne piwa. Browar zebrał nagrody „Top Warmii i Mazur” dla „Jurand Premium”, oraz złoty medal Chmielaków Krasnostawskich 2003 za „Jurand Mocne” i srebrny medal dla czarnego piwa „Dublin” na targach w Norymberdze. To w 2003 roku browar opracował ową strategię rynkową ogłaszając hasło: „Browar specjalności”. Strategia opierała się o wiekowe tradycje warzenia piwa, tradycyjną technologię, a jednocześnie nowoczesne zakłady produkujące piwo o niespotykanych gdzie indziej walorach smakowych (niewielkie ilości piw smakowych dla bardzo wąskiej grupy odbiorców).

Nowością na polskim rynku i wielkim sukcesem browarów Jurand było piwo ciemne. Warzone w Olsztynie nazywało się wpierw „Dublin”, a po niewielkiej korekcie smaku i parametrów (dostosowaniu do potrzeb polskiego rynku) jak doskonałe w smaku piwo „Heban”. Sukces potwierdzały choćby zamówienia na to piwo przychodzące z Rosji, Niemiec, a nawet Stanów Zjednoczonych.

W roku 2007 rozpoczęły się w Jurandzie zwolnienia grupowe. Zwiastowały rychłe zamknięcie zakładu. Mimo licznych apeli o wyjaśnienie sytuacji, a nawet zainteresowanie ze strony lokalnych mediów nie było jasne jaki jest los olsztyńskiego browaru. Produkcję zakończono, a terenem po browarze zaczęły interesować się firmy deweloperskie. Likwidacja browaru Jurand przebiegała etapami – produkcję wpierw ograniczano, aż doprowadzono do wygaszenia kotłów. Koniec działalności to jedynie zbyt wyprodukowanego i magazynowanego piwa. Do maja 2007 roku zwolniono 38 osób, reszta załogi pracowała maksymalnie do końca lipca tego roku. Powodem kłopotów Juranda były kłopoty z Izbą Celną. Na jej wniosek zaprzestano produkcji, gdyż nie zapłacono zaległego podatku i to w kwocie 700 tys. zł. Jednak dług ten został uregulowany. Pewne zaległości posiadał też browar wobec miasta, jednak i tu znalazł pomoc i umorzenie części zobowiązań. Niestety nie udało się uratować zakładu. Wyposażenie browaru został zdemontowane i sprzedane, ludzie zwolnieni.

W ten sposób kończy się wieloletnia działalność olsztyńskiego browaru. Jedyną pamiątką po jego funkcjonowaniu są produkowane przez nowych właścicieli marki: „Koźlak”, „Faustus” i „Heban”.

Teren pobrowany został sprzedany inwestorom, którzy w tym miejscu wybudowali osiedle mieszkaniowe. Dzięki staraniom Stowarzyszenia „Sadyba” Wojewódzki Konserwator Zabytków wpisał budynek administracyjny i słodownię-warzelnię do rejestru zabytków chroniąc przez zburzeniem. W chwili obecnej w słodowni-warzelni stworzono mieszkania typu loft, zaś budynek administracyjny wystawiony jest na sprzedaż.

Kontextspalte

Browar w olsztynie przed wojną