Sie befinden sich hier

Inhalt

Włos w gębie… czyli piwo nie zawsze dobrze smakowało.

Jednym z pierwszych przeglądów piw w naszym regionie były doniesienia wysłanników Wielkiego Mistrza degustujących piwa w czasie podróży przez Warmię i Mazury. Nazwy te zanotował w kronice z 1595 roku Caspar Hennenberger. Nadane przez nich nazwy odzwierciedlają zapewne także jakość napojów. Piwo z Ostródy uzyskało miano „Cienkiego wypieku”, z Miłomłyna „Włosa w gębie”, piwo z Olsztynka nazwano „Wytrzymam to”, z Pasymia „Gruba breja”, z Braniewa „Upadek chłopa”, a z Iławy „Żrące żołądek”.

Nie są to jedyne znane nazwy piw produkowanych przed XIX wiekiem, np. w browarze w Olsztynku warzono piwo o nazwie „Rosanke”, rozdawane okolicznym chłopom podczas żniw.

Jędrzej Kitowicz, jako znane piwo z Warmii wymienia piwo „eleborskie, które także szacowane było w Warszawie pod imieniem czarnego piwa”. Piwo to, zapewne z Barczewa, swój ciemny kolor zawdzięczało rodzajowi użytego do produkcji słodu.

Cenione były także piwa produkowane w Lidzbarku Warmińskim i Ornecie, które „smaczne jest, w Warszawie drogie.

Kontextspalte